Wielbiciele „Wielkiego Błękitu” Bessona ściągają na Sycylię do Taorminy. Faktycznie można odnaleźć tam klimat błękitu, czystego morza i głębi kryjącej się pod zmiennym, morskim kolorytem. Ale inny błękit, równie piękny i równie groźny znajdziemy w okolicach Etny.
Etna jest surowym wulkanicznym szczytem, górującym nad całą Sycylią jak wulkan boskiej opatrzności – łaski i niełaski bogów jeszcze z czasów starożytności. Wulkan podobny do całej wyspy jak on surowej, spalonej słońcem, gorącej, ale i kolorowej.
Turyści przyjeżdżający na Sycylię często mają obawy o bezpieczeństwo. To wyspa wszechobecnej i wszechwładnej mafii. Nalezy jednak zdać sobie sprawę z faktu, że jeśli nawet wpływy mafijne sięgają wszędzie oznacza to tylko tyle, że mafia zarabia na turystach. A nie robi się przecież krzywdy kurze, która znosi złote jajka.
Tak czy inaczej Sycylię odwiedzić warto, choćby dla krajobrazów, morza i wulkanicznej Etny. Najwygodniejsza opcja transportowa to oczywiście samolot. Do wyboru mamy tanie linie lotnicze i czartery – to najtańsze opcje cenowe (bilety lotnicze w tanich liniach lotniczych to zazwyczaj koszt rzędu kilkuset złotych, a zdarzają się i korzystniejsze promocje).
A TEN wspomniany na początku Wielki Błękit Bessona? Ze szczytu i z trasy wiodącej na Etnę rozpościera się przepiękny, rozległy widok na Sycylię. Uważny obserwator wypatrzy nawet Tarominę.

komentarze zablkowane